
Fot. by Package
Twarz przeszył trójgłowy sopel lodu. Ślepie załkało. Uroniło najszczerszą, najmokrzejszą i najbardziej niezbrudzoną i Zmarznietą Łzę na jaką mogło się zdobyć. Nie z powodu lodowatego bólu. Raczej ze wzruszenia, bo powroty na (nie do końca) stare śmiecie, wzruszają. Wszystkich bez wyjątku (nie do końca). Za to niektórych z wyjątkami.
(W woli uściślenia jeszcze poprzedniego - łza spłynęła ku ziemii głównie z przemrorzenia gałki ocznej od zbyt częstego jej wybałuszania na mrozie).

Powrót nie zmierza się odbywać w wielkim stylu.
Towarzyszył mu będzie za to rzucający się w oczy brak fajerwerek i rozgłosu. Przyczłapie sobie tak samo cichuteńko i dyskretnie, jak zaraz odczłapie. To mi przypomina przelotny deszcz.

Czyżby Panna Awangarda, wraz ze swoim snem, zapodziała w sieci i dobre maniery?
Ni nie przeprosiła, ni godnie epizodycznych gości oraz stałych bywalców (o ile takie zjawiska jeszcze w tym wirtualnym światku wystepują) nie powitała.
Skandal. Skoro tak - WrrrróĆ...
Witajcie ponownie. Witajcie na nowo, ale po staremu. Nie opuszczajcie pochopnie tego miejsca i nie wyrzucajcie z pamięci na bruk. Jeszcze nie jest na to najodpowiedniejszy czas.
Publiczne przeprosiny:
Przepraszam Ciebię i Was równie mocno jak samą siebię. Głównie za zaniedbanie i zaniechanie obowiązków zakichanej szafiarki, na którą się mianowałam, a z której zostałam zdegradowana. Wyrażam, więc skruchę. I wcale nie gwarantuję poprawy. Ale ją przeczuwam. Przynajmniej w najbliższym czasie. Czarne Płatki śniegu na zzieleniałym swetrzysku i Zmarznieta Łza to właśnie zwiastują.

Po połroczne zmiany? Jakiekolwiek?
A i owszem.
Znalazłam się pod gradobiciem zmian. Metamorfozy życiowe trzymały się mnie jak diabli. O dziwo nie miało to jednak większego wpływu na moj słabo wykształcony gust. A to ma natomiast, misło spory wpływ na mój średnio wykształcony styl, który zastygł jakieś pół roku temu w bezruchu.W skrócie w jaki sposób wiodę przyziemne życie:
Przypuszczam, że moja nienajfatalniejsza sytuacja życiowa przedstawia się w tamten sposób --------------------------------------------------------------------------------------------------------->Mieszkam nie zawsze tam gdzie trzeba, nie nader ciągle uczę się tego co trzeba, myślę często o tym, o czym/o kim nie trzeba, a robię rzadziej niż za często to co trzeba. Bez wątpienia.
Rozpisywanie się w środku nocy spędza sen z powiek. Bez wątpienia. Nie zmienia to bynajmniej faktu, że miło wreszcie co nieco napisać i pokazać, od siebie dla niesiebie. Dla kogoś więcej. Bez wątpienia.

Mam cichą nadzieję, wkupić się ponowie zdjęciami w wasze łaski. (Zdanie na składni poległo. Ale to nic. To nic. Skupmy się na sensie.)
ZZIELENIAŁE SWETRZYSKO - SH
LEGINSY - SZAFA SIOSTRY
BOTKI - SZAFA MAMUŚKI
USZATA-CZAPA - DOMOWE ZNALEZISKO
ZWĘGLONE SKARPETO=PODKOLANKI - PREZENT
RĘKAWICE GIGANCI - SH





